Naturalne kosmetyki

PHOTOGENICA

PHOTOGENICA

Prawie każda kobieta, która świadomie przygotowuje się do zajścia w ciążę lub jest w ciąży dba o siebie. Zdrowo się odżywia, uprawia sport, unika stresów oraz, nawet jeśli wcześniej tego nie robiła, interesuje się jakich kosmetyków powinna zacząć używać, a których lepiej unikać. Pomagamy rozwiązać tę zagadkę.

Wrażliwa skóra
Zdrowa pielęgnacja ciała jest tak samo ważna jak odpowiednie odżywianie. Wyniki badań dowodzą, że żaden z naszych organów nie jest tak bardzo obciążany szkodliwymi czynnikami ze środowiska i kosmetyków, jak nasza skóra. Często zapominamy o tym, jak wrażliwa potrafi być. Ulegamy sloganom i ślepo wierzymy reklamom firm kosmetycznych w to, że dany kosmetyk jest pochodzenia naturalnego lub ekologicznego. Prawda, w większości przypadków, jest inna i taki produkt w swoim składzie ma tylko niewielki procent składników, które moglibyśmy nazwać naturalnymi. Dlatego warto spróbować rozszyfrować, co w swoim składzie posiada kosmetyk, który chcemy kupić. Niestety to nie lada zagadka. Wszystko napisane drobnym maczkiem i do tego nazwy chemiczne w języku angielskim i łacinie. Gdy już uda się nam znaleźć napis: „na bazie składników naturalnych”, wtedy nasza czujność zostaje trochę uśpiona i zadowolone wychodzimy ze sklepu z nowym, pozornie dobrym naturalnym produktem.

Naturalny czyli jaki?
Kosmetyk naturalny, to nie tylko napis na opakowaniu i reklama. Taki produkt powinien być otrzymany ze składników pochodzenia naturalnego, (roślinnego lub mineralnego) uzyskanych metodami fizycznymi (np. tłoczenie, ekstrakcja, filtracja, destylacja, suszenie itp.), mikrobiologicznymi lub enzymatycznymi. Składniki kosmetyków naturalnych nie powinny zawierać żadnych zanieczyszczeń mogących zagrażać zdrowiu ludzkiemu czy podrażniać. Nie powinny być też testowane na zwierzętach. Kosmetyki naturalne pobudzają i wspomagają skórę w jej naturalnych funkcjach fizjologicznych, bez jednoczesnego zakłócania jej naturalnego rytmu i procesów odnowy.

Co mówi prawo?
Wobec braku uregulowań prawnych definiujących kosmetyk naturalny, standardem stały się niezależne organizacje wydające certyfikaty, które nakładają na producentów wiele warunków do spełnienia, aby mogli oni swe produkty oferować jako naturalne, ekologiczne lub organiczne. W Polsce sprzedawane są kosmetyki naturalne posiadające certyfikaty: Demeter, Ecocert, Cosmebio, BDIH, IHTK – kosmetyki nie testowane na zwierzętach. Organizacje te nakładają bardzo rygorystyczne kryteria przy produkcji kosmetyków i środków czystości np. rezygnacja z syntetycznych substancji zapachowych i barwiących, zakaz stosowania sztucznych tłuszczy, olejów, silikonów czy parafiny. Poniżej krótka charakterystyka najbardziej znanych i powszechnych składników nienaturalnych, z których produkowane są kosmetyki:
• Konserwanty używane w konwencjonalnych kosmetykach i środkach czystości można podzielić na 3 grupy: formaldehydy, organiczne związki chlorowe i parabeny. Zadaniem konserwantów jest zabicie lub wstrzymanie rozwoju bakterii, grzybów i pleśni. Formaldehyd jest skuteczny już w niewielkich ilościach, jednakże jest to substancja podejrzewana o działanie rakotwórcze. Jest silnym alergenem i powoduje podrażnienie błon śluzowych oraz przyspiesza starzenie się skóry. Wielu producentów kosmetyków używa teraz pochodnych formaldehydów. Na szczęście prawo dopuszcza ich stosowanie tylko w określonej koncentracji, a w sytuacji gdy koncentracja formaldehydu w produkcie końcowym przekroczy 0,05%, musi być to odnotowane na etykiecie produktu pod hasłem „zawiera formaldehyd”.
• Organiczne związki chlorowe to np. Methyldibromo Glutaronitrile lub Euxyl K 400. Od 2005 r. substancje te mogą być używane jedynie w produktach spłukiwanych, natomiast produkty, które pozostają na skórze nie mogą zawierać tego konserwantu. Może on bowiem wpływać niekorzystnie na funkcjonowanie całej gospodarki hormonalnej. Triclosan jest to substancja konserwująca, używana głównie w pastach do zębów, dezodorantach, balsamach, kremach, żelach do kąpieli. W za dużym stężeniu może naruszać funkcje wątroby. Podejrzewa się ją także o wpływ na wzrost oporności bakterii na antybiotyki. Według prawa kosmetycznego Triclosan jako środek konserwujący może być używany w stężeniu nie przekraczającym 0,3%.
• Wspomniane już wcześniej parabeny stosowane są jako środki konserwujące i w porównaniu z innymi, wyżej wymienionymi konserwantami stosowanymi w kosmetyce, są sklasyfikowane jako substancje korzystne i mniej ryzykowne.

WWW.RADUNC.PL

WWW.RADUNC.PL

Ciało jak magazyn
Mało kto zdaje sobie sprawę, że parafina, silikon, oleje mineralne i inne substancje pozyskiwane z ropy naftowej są dla ludzkiego ciała substancjami obcymi, w takim znaczeniu, że nasz organizm nie może ich przetworzyć i wydalić, ponieważ nie rozkładają się one biologicznie i na zawsze pozostają zmagazynowane w naszym organizmie.
Łatwo się domyślić, jak bardzo może na tym ucierpieć nasz organizm. Jednocześnie dla przemysłu kosmetycznego są one tanie i powszechnie stosowane. Stąd potrzeba prawnych regulacji dopuszczalnego stężenia takich substancji w ogólnodostępnych kosmetykach.

Świadomy wybór
Używając kosmetyków naturalnych nie tylko mniej szkodzimy naszej skórze i całemu organizmowi, ale poprawiamy przy okazji stan środowiska naturalnego. Dzieje się tak dlatego, ponieważ surowce wykorzystywane do produkcji kosmetyków naturalnych są odnawialne, a opakowania nie obciążają środowiska wokół nas, ponieważ zwykle są biodegradowalne. Oczywiście nie musimy od razu sięgać po kosmetyki z najwyższej półki, wystarczy uświadomić sobie jakich informacji szukać na opakowaniach i starać się wybierać takie preparaty, których skład jest najbliższy naturalnemu. Nie musi się to wiązać z wyższymi kosztami produktu.

Kosmetyki naturalne pobudzają i wspomagają skórę w jej naturalnych funkcjach fizjologicznych, bez jednoczesnego zakłócania jej naturalnego rytmu i procesów odnowy.

Zadaniem konserwantów jest zabicie lub wstrzymanie rozwoju bakterii, grzybów i pleśni w kosmetykach. Często jednak, oprócz tego, mogą poważnie zaszkodzić naszej skórze i całemu organizmowi.

Czy wiesz że?
Od grudnia 2006 r. Unia Europejska wprowadziła zakaz stosowania 22 substancji, tzw. (aminów aromatycznych) głównie stosowanych w farbach do włosów. Substancje te nie tylko powodują alergie, ale są również rakotwórcze, więc przed farbowaniem włosów warto sprawdzić skład farby.
Od 2005 r. 26 sztucznych substancji zapachowych zawartych w kosmetyku musi być wypisane w składzie, gdy ich uzgodniona koncentracja przekroczy dopuszczalną wartość. Dzięki temu osobom o wrażliwej skórze, skłonnej do alergii będzie łatwiej wybrać odpowiedni produkt bez sztucznych substancji zapachowych.
***
Tekst: Magdalena Hryciuk, Położna, masażystka, kosmetyczka, instruktor masażu niemowląt. Na co dzień pracuje w szpitalu Św. Zofii w Warszawie, prowadzi swoją szkołę rodzenia, www.beautymama.com.pl

Bez-nazwy-1

Leave a Reply