Porównywanie? Zła metoda!

WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

Wyobraź sobie, że przychodzi na świat mała Zosia. Kiedy rodzice patrzą na Zosię czują szczęście, radość, ogromną miłość, tkliwość i dumę. Cieszą się, że Zosia jest zdrowa i taka śliczna. Jednak z czasem do tej mieszanki wspaniałych odczuć wkrada się niepokój i lęk.

Wraz z rozwojem dziecka pojawia się coraz więcej pytań: jak wychować Zosię, by była silna, odpowiedzialna, odważna i niezależna, szanująca siebie i innych, z poczuciem moralności i zaufania do własnych uczuć? Czy rozwija się prawidłowo, co już powinna robić i umieć? Te kłębiące się w głowach rodziców Zosi pytania są jedynie potwierdzeniem, że z chwilą jej przyjścia na świat nic już nie będzie takie, jak wcześniej.

Niepotrzebne wątpliwości
Miłość do dziecka zdaje się być zwykle „namaszczona” lękiem. Jego rozmiar zależy od konkretnego rodzica, od jego charakteru i może być mniejszy albo większy. Zwykle jest to lęk o rozwój, zdrowie i przyszłość pociechy. Ta mieszanka dumy, troski i lęku sprawia, że rodzice zaczynają poszukiwać potwierdzenia własnej dumy oraz potwierdzenia lub rozwiania własnych obaw. Jednym ze sposobów jest czytanie poradników, odwiedzanie stron w internecie, prowadzenie rozmów o własnych dzieciach z innymi rodzicami, czytanie czasopism i wreszcie porównywanie własnego dziecka do innych w podobnym wieku.

Troska czy rywalizacja?
Porównywanie często jest dla rodzica także sposobem na pochwalenie się osiągnięciami dziecka. Oczywistym jest, że dla każdej mamy i taty jego dziecko jest tym jedynym i wyjątkowym. Jednak to, co dla jednego rodzica jest źródłem satysfakcji, dla innego może stać się powodem frustracji, zazdrości czy zwiększenia obaw w momencie, kiedy o tym słucha. W następstwie porównywania może u rodziców pojawić się przymus wywierania presji na własne dziecko i stawiania mu celów niemożliwych do osiągnięcia.


WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

Groźna pułapka
Najgorszą pułapką jest przyzwyczajenie rodziców do tego typu zachowania, które nie mija wraz z dorastaniem ich pociech, a może nawet się wzmacniać w okresie przedszkolnym czy wczesnoszkolnym, kiedy dzieci więcej są w stanie zrozumieć i usłyszeć. Dla przykładu, komunikaty do dzieci lub przy dzieciach w stylu: „Spróbuj jeszcze raz, przecież znasz ten wierszyk, popatrz Ania tak ładnie zaśpiewała”. albo „Jesteś naprawdę mądrą dziewczynką, nie to co ten łobuziak Krzysiu”. albo „Spójrz Monika, jak Marek sobie nie radzi z puzzlami. Może jak poukłada puzzle z Anią to się nauczy je lepiej układać”. Wszystkie te uwagi mogą sprawić, że jedno dziecko poczuje się niewystarczająco akceptowane, kochane, gorsze, niespełniające oczekiwań rodzica, poniżone, drugie z kolei lepsze, mądrzejsze itp.
Takie zachowanie zachęca do niezdrowej rywalizacji nie tylko rodziców, ale także same dzieci. Każde dziecko jest inne i ma prawo do własnej indywidualności i tempa rozwoju psychofizycznego. Często rodzice myślą „skoro to moje dziecko, mam prawo się nim chwalić”, ignorując i nie zauważając, jakie koszty zapłaci ich pociecha za takie „niewinne” porównywanie.

Nie zapominaj o najważniejszym!
Innym problem jest fakt, że porównywanie skupiające się na rozwoju i osiągnięciach dziecka przysłania rodzicom coś bardzo istotnego. W tym swoistym wyścigu dorośli zapominają o szczególnej wyjątkowości relacji pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Zapominają jak ważne jest budowanie tej relacji w oparciu o szacunek, troskę i miłość, o stawanie się dla niego autorytetem w oparciu o wpływ a nie władzę, o sprawiedliwe i demokratyczne rozwiązywanie problemów, o słuchaniu, nieforsowaniu własnego zdania, o tym jak ważne jest, by spędzać z nim czas. Nie zwracają także uwagi na słowa wypowiadane do niego i w jego obecności, czyli zapominają jak ważna jest dobra komunikacja. Często rodzice ignorują to, jak się komunikują z dzieckiem, nawet nie zastanawiają się nad tym, bo… nie słyszą jak mówią do drugiego człowieka.
Większość z nich nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo słowa mogą być destrukcyjne. Często rodzice zapominają albo nie chcą pamiętać jak ich raniły słowa wypowiadane do nich przez rodziców czy innych dorosłych, często były to słowa, które… porównywały. To niezwracanie uwagi na sposób komunikowania się z dzieckiem nie jest wynikiem braku miłości rodzica do dziecka, lecz braku wiedzy i narzędzi do zmiany.

Szansa na poprawę
Dr Thomas Gordon opracował skuteczne techniki, które uczą jak najlepiej porozumiewać się z dzieckiem i opracował model, który pomaga w ich zastosowaniu. W modelu Gordona nie ma miejsca na porównywanie dzieci, jest natomiast miejsce na wspieranie ich w dążeniu do samodzielności, akceptacji ich wyjątkowości, wydobywaniu ich szczególnego potencjału, budowaniu wewnętrznej motywacji itp.


„Nie ma dzieci – są ludzie, ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć”. Janusz Korczak

WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

WWW.BEATAWOJTCZAK.PL

Co robić z porównywaniem?
1. Na początek warto zmienić nastawienie i rozmawiać z innymi rodzicami nie po to, by chwalić się dziećmi czy radzić sobie z własnymi obawami, lecz by się dzielić wzajemnie tym, co najlepsze, co pomaga w wychowaniu, co jest dobre dla dziecka (dobra książka, kurs, zabawka, zabawa).
2. Warto powiedzieć sobie: „moje dziecko jest wyjątkowe i rozwija się w swoim tempie, cieszę się i docenię każde jego osiągnięcie, docenię każdy jego wysiłek.”
3. Jednak jeśli już zdarzy nam się porównać naszą pociechę do innej, nie wyciągajmy zbyt pochopnych wniosków, lecz przyjrzyjmy się wszystkiemu uważnie, by w razie wątpliwości zwrócić się do specjalisty po poradę.
4. A na koniec do tego wszystkiego droga mamo, drogi tato pomocna może okazać się szczypta zdrowego rozsądku i dystansu do… samego siebie.

Czy porównywanie dzieci przez ich rodziców jest naturalne?
Wygląda na to, że jest to zjawisko tak powszechne, że odpowiedź brzmi: tak. Często rodzice robią to mimowolnie, w tym momencie zapominając o tym, że każde dziecko rozwija się we własnym tempie, a każdą umiejętność opanowuje w swoim czasie i dlatego porównywanie własnego dziecka z innymi może wprowadzać niepotrzebny zamęt w głowie rodzica.

Niepotrzebna presja
W następstwie porównywania może u rodziców pojawić się przymus wywierania presji na własne dziecko i stawiania mu celów niemożliwych do osiągnięcia.
***
Tekst: Violetta Kruczkowska, licencjonowany reprezentant Gordon Training International w Polsce, psycholog, psychoterapeuta, prezes Fundacji „Wychowanie Bez Porażek”, www.gordon.edu.pl

Bez-nazwy-1

Leave a Reply