Świat malowany bajką

O tym, że warto czytać swoim pociechom, wie niemal każdy rodzic. Ale gdyby zapytać go, kiedy po raz pierwszy sięgnąć po książkę dla dzieci, odpowiedź okazuje się znacznie trudniejsza. Wielu dorosłych na propozycję czytania kilkumiesięcznym maluchom bezradnie rozkłada ręce twierdząc, że: „przecież i tak nie będzie słuchał”, że „nie potrafi jeszcze skupić uwagi”. Tymczasem przygoda z książką powinna zacząć się o wiele wcześniej: na długo przed urodzeniem naszego maluszka.

Opowiem ci brzuszku
Powszechnie wiadomo, że płód reaguje na dźwięki. A czy może być coś przyjemniejszego od głosu mamy? Zrelaksowanej mamy, która umoszczona wygodnie w fotelu spokojnie czyta na głos do swojego brzucha? Kojące brzmienie głosu, jego rytm i melodia bez wątpienia uspokoją niejednego „brzuszkowego wiercipiętę”. I choć maluszek nie może nas jeszcze zrozumieć, to być może w przyszłości ukoi go dźwięk znanej mu rymowanki czy bajki. A i nam taka chwila wytchnienia z pewnością się przyda i z czasem wyrobi w nas nawyk czytania dziecku. Będzie też doskonałą okazją, aby poćwiczyć głośne czytanie, bo wbrew pozorom nie jest to takie łatwe.

Rytuał od pierwszych dni
Kiedy wreszcie maluszek pojawia się na świecie, to większość z nas, tonąc w pieluszkach, kaszkach, stosie prania i prasownia maleńkich ubranek, rzadko myśli o sięganiu po dziecięcą książkę. Zwykle w naszym domu pojawiają się łóżeczkowe karuzele, grzechotki, gryzaczki i masa wydających dźwięki zabawek. Warto jednak pamiętać również o pierwszych książeczkach, których kolorowe ilustracje czy ciekawa faktura przykują uwagę naszego dziecka. Doskonałym rozwiązaniem dla niemowląt jest seria „Oczami Maluszka” (Sierra Madre), gdzie czarno-białe proste ilustracje dobrano specjalnie z myślą o najmłodszych. Oprócz wspomnianych książek obrazkowych nie może jednak zabraknąć krótkich historyjek czy wierszyków. Będą one dla naszego dziecka pierwszym źródłem doświadczeń językowych i wiedzy o świecie. Ponadto dzieci uwielbiają rytuały i stały porządek dnia, dlatego jak najwcześniej zadbajmy o to, aby wspólne czytanie stało się naszym codziennym zwyczajem.

WWW.RADUNC.PL

WWW.RADUNC.PL

Jaką bajkę wybrać?
Wydawać by się mogło, że w przypadku kilkulatka wybór odpowiedniej lektury będzie prostym zadaniem. Tymczasem w gąszczu przeróżnych propozycji wielu wydawnictw niełatwo znaleźć odpowiednią książkę – taką, która nie tylko zaciekawi, ale niesie ze sobą pozytywne wartości, która uczy i bawi. Z pewnością należy sięgać po klasykę: Brzechwę, Tuwima czy Janczarskiego, ale powinniśmy także pamiętać o nowych, często bardzo ambitnych wydawnictwach, które oprócz wartościowej treści oferują intrygujące i ciekawe ilustracje. Dobrze czasem sięgnąć po pozycje wydawnictwa Zakamarki czy serię książeczek „Julek i Julka” Annie M.G. Schmidt (Hokus-Pokus) – prościutkich opowiadań o dwójce mieszkających w sąsiedztwie dzieci. Natomiast dla małych czytelników, którzy uwielbiają spędzać czas na dywanie, doskonałym rozwiązaniem będzie nietypowa książka podłogowa „Śnieżek i Węgielek” (Wydawnictwo Alegoria). Książka ta przyciąga uwagę nie tylko zabawną historyjką, ale przede wszystkim bardzo dużym formatem i możliwością rysowania po jej stronach. Takie rozwiązanie to dla pełnego energii malucha okazja do kreatywnego współtworzenia bajki i spędzenia długich chwil na zabawie z książką. A im więcej pozytywnych doświadczeń z literaturą ma nasze dziecko, tym większą mamy pewność, że powoli kształtujemy w nim nawyk czytelniczy.

Bajkowe korzyści
Czytanie bajek – oprócz walorów edukacyjnych i rozwojowych – niesie ze sobą całe mnóstwo korzyści. Przede wszystkim bajki są dla naszych dzieci źródłem wzorców zachowań. Maluchy naśladując ulubione postacie, uczą się w jaki sposób radzić sobie w codziennych, ale też w nietypowych sytuacjach. Nie bez powodu rośnie popularność bajek terapeutycznych, które pomagają dzieciom oswoić lęki i niezrozumiałe dla nich emocje. Stanowią dla nich pewnego rodzaju drogowskaz postępowania, uświadamiają, że nie są one osamotnione w swoich małych i większych dziecięcych problemach. Serie książeczek o Tupciu Chrupciu (Wilga), żółwiku Franklinie (Wydawnictwo Debit) czy Zuzi (Media Rodzina) uczą dzieci nazywania emocji, radzenia sobie z uczuciami, obawami i przeciwnościami losu. Niemałą rolę pełnią tutaj baśnie, które – dzięki galerii prawdziwie negatywnych postaci – oswajają dzieci z trudną rzeczywistością. W baśniach dobro zwycięża, a zło zostaje pokonane. I choć wilk czy Baba Jaga mogą początkowo budzić strach, to przecież w końcu spotyka ich zasłużona kara. Dziecko zaś uczy się rozróżniania pozytywnych i negatywnych wzorców, a identyfikując się z bohaterem baśni, dowiaduje się w jaki sposób przezwyciężać swoje słabości. Mając u boku kochanego rodzica, prędko przełamuje strach przed tym, co z pozoru przerażające i groźne.

Brak zainteresowania?
Co jednak zrobić, gdy nasz maluch broni się przed czytaniem, gdy zamiast spokojnie słuchać, wierci się niecierpliwie lub przewraca strony w ekspresowym tempie? Bieganie za nim z książką i zmuszanie na siłę do słuchania nie ma najmniejszego sensu. Przyniesie więcej szkody niż pożytku. Tutaj najlepiej sprawdzą się inne, nieco bardziej kreatywne metody, które wymagają od rodzica jedynie odrobiny wyobraźni. Na początek książkę możemy najpierw… opowiedzieć. Najlepiej w taki sposób, aby nasza pociecha zapragnęła koniecznie zobaczyć jak wygląda postać, o której mówimy. A kiedy już zatrzymamy się przy właściwej ilustracji, warto o niej porozmawiać, wskazać ciekawy element, zapytać o coś, pokazać pozostałych bohaterów. Kto wie, może sam maluch odnajdzie w książce coś, co go zainteresuje. Wtedy zawsze możemy powiedzieć mu o innych książeczkach, gdzie występują podobne postacie, przedmioty, wydarzenia. I tak, krok po kroku, może okazać się, że jedna książka zaprowadzi nas do kolejnych, przy których uda nam się zatrzymać na dłużej.

WWW.CZARNIEWSKA.PL

WWW.CZARNIEWSKA.PL

Niebanalne czytanie
Równie ważne jak to, co czytamy, jest to, jak czytamy. I nie chodzi tu wyłącznie o właściwą i przyciągającą uwagę intonację. Czasem bowiem dobrze jest poeksperymentować, zabawnie przekręcać słowa i pozwalać, by maluch nas poprawił. Można czytać z podziałem na głosy albo przestawiając wersy. Jeśli dziecko dobrze zna daną historię, to możemy pokusić się o wymyślenie własnego, oryginalnego zakończenia lub zupełnie innej wersji bajki. Niejeden maluch zdziwi się i wybuchnie śmiechem na wieść, że do babci z koszyczkiem wysłano wilka, a Jaś i Małgosia trafili do piernikowego domku trzech świnek. Wspólne ilustrowanie bajki z pomocą nietypowych materiałów, zabawa w bajkowe postacie, własnoręcznie przygotowane kukiełki do bajkowego przedstawienia na podstawie książki – to tylko kilka przykładowych rozwiązań, po które możemy sięgnąć, aby pokazać dziecku, że książka może być punktem wyjścia do wspaniałej zabawy. Zabawy, która nie tylko rozwija wyobraźnię i oswaja z czytaniem, ale która stwarza nam okazję do spędzania czasu z dzieckiem i wspólnego odkrywania bajkowego świata. Świata, do którego i nam – dorosłym – czasem miło jest zajrzeć.

Dzieci uwielbiają rytuały i stały porządek dnia, dlatego jak najwcześniej zadbajmy o to, aby wspólne czytanie stało się naszym codziennym zwyczajem.

Bajki są dla dzieci źródłem wzorców zachowań. Maluchy naśladując ulubione postacie, uczą się w jaki sposób radzić sobie w codziennych, ale też w nietypowych sytuacjach.

Jeśli dziecko dobrze zna daną historię, to możemy pokusić się o wymyślenie własnego, oryginalnego zakończenia. Niejeden maluch zdziwi się i wybuchnie śmiechem.
***
Tekst: Anna Paszkiewicz, autorka kilku książek dla dzieci i wielka pasjonatka literatury. Jej felietony ukazywały się m.in. w serwisie Bajdulkowo. Na stałe współpracuje również z dziecięcym czasopismem „Promyczek”.

Bez-nazwy-1

Rate this post

Leave a Reply