Barwy macierzyństwa

Nosimy w sobie wyidealizowany obraz wczesnego macierzyństwa. Zamykamy oczy i widzimy radosną, wypoczętą i uśmiechniętą mamę, pochylającą się nad ślicznym, foremnym, zdrowym i uśmiechniętym bobaskiem. W tym wyobrażeniu nie ma miejsca na smutek, strach, złość, czy znudzenie. Wizja matki zmęczonej, bezradnej, czy pełnej obaw i lęku wydaje się nie być codziennością, a spełnieniem najgorszego scenariusza. Nic bardziej mylnego.

Mamą być…
Codzienność młodej matki tkana jest z całej gamy różnobarwnych przeżyć, o wielu odcieniach, różnej głębi i intensywności. Cukierkowe wizje przeszkadzają w spostrzeżeniu, że to właśnie wielobarwność i autentyczność uczyni macierzyństwo jednym z najbogatszych i najcenniejszych doświadczeń naszego życia.

Rodzicielska odpowiedzialność
Narodzenie dziecka to czas, gdy żegnamy się z rolą dziecka i wchodzimy w rolę rodzica. Podejmujemy ogromną odpowiedzialność – za życie, za rozwój, za przyszłość drugiego człowieka. Chcemy być lepsi od naszych rodziców, nie chcemy popełniać tych samych błędów, dostarczać dzieciom cierpień, których sami doświadczyliśmy w dzieciństwie. Stawiamy sobie wymagania, określamy zasady, których chcemy przestrzegać. Jesteśmy dumni, gdy nam się udaje. Czujemy się wygrani, gdy widzimy pozytywne rezultaty. Czasem jednak odpowiedzialność nas przeraża, boimy się popełnić błąd, odczuwamy przymus bycia idealnym rodzicem.

FOT. BARTECZKO.PL

FOT. BARTECZKO.PL

Zmiana wartości
Macierzyństwo to zmiana dotychczasowego stylu życia, postawienie znaku pierwszeństwa przy potrzebach dziecka, przesunięcie własnych potrzeb na drugi plan. To przecież karmienie piersią mimo bólu sutków, wstawanie do dziecka mimo nocnego zmęczenia. Będąc matkami, oddajemy kawałek siebie dziecku, by mogło prawidłowo się rozwijać. Oddajemy część swojego ciała, bo maleństwo potrzebuje być blisko, czuć zapach i dotyk naszej skóry, bicie naszego serca, chce pić mleko z naszych piersi. Oddajemy pewną przestrzeń w naszych myślach: każda nowa decyzja, od tej najprostszej o kąpieli, codziennej toalecie, wyjściu z domu, spotkaniu z przyjaciółmi, po podjęcie pracy, przeprowadzkę, rozstanie, będzie uwzględniać priorytet: dziecko! Czerpanie satysfakcji z takiego oddania wymaga ogromnej dojrzałości, ale przede wszystkim wewnętrznej gotowości.

Trudne emocje
Od samego początku doświadczamy silnych emocji. Brzuch po porodzie staje się pusty, sflaczały, pomarszczony. W pewnym sensie tracimy cenną część siebie. Zanim dostrzeżemy ten skarb w nowonarodzonym maleństwie, możemy czuć smutek, pustkę, przygnębienie. Pielęgnacja noworodka, pierwsza kąpiel, zmiana ubranka czy pieluszki przepełniona jest lękiem przed uszkodzeniem delikatnego ciała. Boimy się tego, czy znajdziemy w sobie tyle dobra, ciepła, miłości czy oddania, by zaspokoić potrzeby naszego dziecka. Możemy być smutne, złe i wyczerpane, gdy dajemy z siebie wszystko, ale to nie wystarcza. Możemy odczuwać gniew lub niepokój, gdy nasze dziecko nie chce jeść lub często i dużo ulewa. Najedzone i śpiące maleństwo przywraca nam spokój i wiarę we własne możliwości.

Ukojenie płaczu
Płacz niemowlęcia porusza nas do głębi. Im mniejsze dziecko, tym emocje te są bardziej pierwotne, masywne, wszechogarniające. Możemy doświadczać silnego lęku. Może też ogarniać nas poczucie pustki, wewnętrznego braku, głodu. Nie mogąc ukoić płaczu, możemy przeżywać frustrację, bezradność, osamotnienie. Stąd nasza zmienność nastrojów. Silne napięcie emocjonalne rozładowujemy zbyt dużo jedząc, kompulsywnie kupując, czy nieustannie sprzątając. Musimy opanować te emocje, bo potem w swej dojrzalszej formie wracają do niemowlęcia. Przepuszczając przez własne wnętrze tyle emocji, możemy czuć się zmęczone, czasem wręcz wyczerpane. Dlatego potrzebujemy oparcia w innych dorosłych osobach. Wsparcie ze strony męża to dawanie przestrzeni do rozładowania emocji w różnych, dojrzalszych formach: przez rozmowę, płacz, śmiech, seks, czy zwykłe przytulenie. Czasem potrzebujemy zmiany, wyjścia do kina, sklepu, czy na spotkanie z koleżanką. Taki oddech pozwala nam wrócić z nową siłą. Nic tak nie podbudowuje wiary w macierzyńskie, czy ojcowskie możliwości, jak pocieszone, uspokojone niemowlę. Taki sukces daje mamie lub tacie niebywałe poczucie mocy. Bywają jednak dzieci trudne do pocieszenia – w psychologii nazywane bywają nawet „mother killers” – zabójcami matek.

TEST macierzyńskich umiejętności
Potrzeba dużej pewności siebie, by pierwsze, zupełnie naturalne niepowodzenia, nie podkopały wiary w macierzyńskie umiejętności. W tym początkowym okresie zarówno mama, jak i tato są szczególnie wyczuleni na sygnały, które mają potwierdzić, że są dobrymi rodzicami, że nowonarodzone dzieciątko ich kocha. Jeśli zostali wybrani przez niemowlę jako ci, przy których najchętniej się uspokaja, czują się ważni i wyjątkowi. Odczucie, że niemowlę pragnie naszej bliskości i odpręża się w naszych ramionach, staje się wyrazem jego miłości, zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Czując, że dziecko nas kocha, sami chętniej odpowiadamy swoją miłością.

Nie daj się wątpliwościom
Najważniejsze, co można zrobić dla siebie i dla dziecka, to nie dać się przekonać nikomu, a przede wszystkim samemu sobie, że jest się złą mamą, czy złym tatą. Wątpić możemy tysiące razy. Samo dziecko wielokrotnie będzie nas do tego prowokować. Wątpliwości jednak mają motywować nas do wprowadzania pozytywnych zmian. Niczego nasze dziecko nie potrzebuje tak bardzo, jak tego, byśmy to przetrwali, byśmy wierzyli w siebie, trwali i kochali.

Czy wiesz, że…
Przyczyną niechęci do wtulania się, trudności w koncentracji wzroku na Twojej twarzy, czy problemów w ukojeniu płaczu, może być niedojrzałość układu nerwowego.
***
Tekst: Magdalena Bil, Psycholog, psychoterapeuta, Prezes Fundacji Rozwoju Rodziny „rodzicdziecko.pl

Bez-nazwy-1

Leave a Reply